Rok temu mój sąsiad Jarek posadził sobie leszczynę w ogrodzie. Pytam go po dwóch miesiącach: „No i jak, będą orzechy?”. A on na to: „Nie mam pojęcia, kupiłem pierwszy krzew jaki był w markecie”. Zgadnijcie co się stało? Nic. Krzew rośnie, wygląda ładnie, ale orzechów jak na lekarstwo.
Problem był prozaiczny – Jarek kupił odmianę, która potrzebowała zapylacza. Czyli drugiej leszczyny w pobliżu. Ale tego nikt mu nie powiedział. Teraz ma piękny krzew ozdobny zamiast źródła orzechów na zimę.
Żeby wam się nie przytrafiło to samo, postanowiłem napisać ten artykuł. Bo wybór odmiany orzecha laskowego to nie jest taka prosta sprawa jak się wydaje. Ale spokojnie – jak już wiesz na co zwracać uwagę, to jest naprawdę łatwo.
Dlaczego w ogóle warto mieć orzech laskowy?
Zanim przejdę do konkretnych odmian, powiem wam coś: orzech laskowy to jedna z najlepszych inwestycji w ogrodzie. Serio.
Po pierwsze – jest zdrowy jak cholera. Pełno w nim witamin, dobrych tłuszczy, białka. Garść orzechów dziennie i macie mega przekąskę zamiast czipsów czy batoników.
Po drugie – krzew jest praktycznie niezniszczalny. Mróz? Wytrzyma. Susza? Też da radę. Szkodniki? Rzadko go atakują. To roślina dla ludzi, którzy nie mają czasu na ciągłe majsterkowanie w ogrodzie.
Po trzecie – zbiory masz rocznie kilka kilogramów z jednego krzewu. A to już jest naprawdę sporo. Wystarczy na cały rok.
Ale uwaga na jeden haczyk
Większość odmian orzecha laskowego jest obcopylna. Co to w ogóle znaczy? To znaczy, że potrzebują pyłku z innego krzewu żeby zawiązać owoce. Innymi słowy – musisz mieć co najmniej dwa krzewy różnych odmian.
No chyba że wybierzesz jedną z samopylnych odmian. Ale o tym za chwilę.
Trzy odmiany, trzy różne charaktery
W tym artykule skupię się na trzech sprawdzonych odmianach – Barcelońskiej, Katalońskiej i Olbrzymie z Halle. Wszystkie świetnie rosną w Polsce, wszystkie dają super orzechy. Ale różnią się detalami.
Orzech laskowy Barceloński – król smaku
Barceloński to taka gwiazda wśród orzechów. Jak go spróbujecie, to zrozumiecie o co chodzi. Jest słodki, ma pełny smak, a tekstura jądra jest po prostu idealna.
Moja ciocia ma Barcelońskiego od dziesięciu lat i przysięga, że to najlepszy orzech jaki jadła. A próbowała różnych, bo lubi eksperymentować w kuchni.
Czym się wyróżnia:
Orzechy są duże, lekko spłaszczone, zakończone spiczasto
Skorupka czerwonobrunatna, błyszcząca, dość gruba
Jądro stanowi około 45% masy orzecha
Krzew dorasta do 5 metrów, bardzo rozłożysty
Z jednego krzewu zbierzecie 4,5-5,5 kg orzechów
Bardzo plenny, regularnie owocuje
Odporny na mrozy
Barceloński świetnie nadaje się do jedzenia na surowo. Ale również do ciast, kremów, lodów. Gdzie tylko go użyjecie, tam będzie smakował rewelacyjnie. Jeśli szukacie sprawdzonych sadzonek tej odmiany, warto sprawdzić ofertę orzecha laskowego Barcelońskiego, gdzie dostaniecie rośliny przystosowane do polskiego klimatu.
Orzech laskowy Kataloński – hiszpański temperament
Kataloński to drugi hiszpański gość w tym zestawieniu. Ale ma swój własny, niepowtarzalny charakter.
Wiecie co mnie w nim zaskakuje? Ten smak przypominający migdały. Jak pierwszy raz zjadłem Katalońskiego, myślałem że się pomyliłem i to jednak migdał. Ale nie – to był orzech laskowy. Po prostu ma taki delikatny, migdałowy posmak.
Co go wyróżnia:
Orzechy duże, kulistoowalne
Skorupka gruba, ciemnobrunatna
Charakterystyczny migdałowy posmak
Krzew rośnie do 4-6 metrów
Bardzo plenny – to naprawdę niezawodna odmiana
Dojrzewa w połowie września
Owoce rosną w gronach po 3-6 sztuk
Kataloński jest odmianą deserową. Nadaje się do uprawy towarowej, ale równie dobrze sprawdzi się w przydomowym ogrodzie.
Orzech laskowy Olbrzym z Halle – niemiecki mocarz
Olbrzym z Halle to niemiecka odmiana. I już sama nazwa mówi wszystko – to są naprawdę wielkie orzechy.
Mój kumpel Marek ma Olbrzyma w ogrodzie i jak pierwszy raz pokazał mi te orzechy, nie mogłem uwierzyć. Jeden orzech jest prawie jak dwa normalne. Imponujący rozmiar.
Charakterystyka:
Wyjątkowo duże orzechy – stąd nazwa
Silny wzrost krzewu, dorasta do 4-5 metrów
Super mrozoodporny – wytrzyma nawet -30°C
Mniej podatny na ataki szkodników
Bardzo plenny
Krzew ma silny, imponujący wzrost
Olbrzym z Halle to wybór dla tych, którzy chcą mieć święty spokój. Ta odmiana praktycznie sama się pilnuje. Mróz jej nie straszny, szkodniki omijają, a plony są regularne i obfite.
Która odmiana dla kogo?
Ok, mamy trzy super odmiany. Ale która jest najlepsza? Odpowiedź brzmi: zależy czego szukasz.
Wybierz Barcelońskiego jeśli:
Zależy ci przede wszystkim na smaku
Chcesz orzechów do bezpośredniego jedzenia
Planujesz robić domowe wypieki i desery
Masz miejsce na duży, rozłożysty krzew
Wybierz Katalońskiego jeśli:
Lubisz nietypowe smaki (ten migdałowy posmak jest naprawdę ciekawy)
Chcesz niezawodną odmianę deserową
Zależy ci na regularnych, obfitych zbiorach
Planujesz też sprzedaż orzechów
Wybierz Olbrzyma z Halle jeśli:
Mieszkasz w rejonie z surowymi zimami
Chcesz duże orzechy robiące wrażenie
Nie masz czasu na kombinowanie – potrzebujesz rośliny bez problemów
Cenisz odporność i bezproblemową uprawę
Sprawa zapylaczy – to musisz wiedzieć
Pamiętacie historię mojego sąsiada Jarka? No właśnie tutaj tkwił problem.
Wszystkie te trzy odmiany są obcopylne. To znaczy, że potrzebują drugiego krzewu w pobliżu jako zapylacza. Bez tego nie będzie orzechów. Albo będzie ich śladowo.
Idealne połączenia odmian:
Dla Barcelońskiego: Cosford lub Olbrzym z Halle
Dla Katalońskiego: Cosford lub Barceloński
Dla Olbrzyma z Halle: Barceloński lub Cosford
Widzicie jakiś wzór? Najlepiej posadzić Barcelońskiego z Olbrzymem z Halle albo Katalońskiego z Barcelońskim. Wtedy macie gwarancję, że wszystko będzie działało jak w zegarku.
Ja bym na waszym miejscu zrobił tak: posadził Barcelońskiego i Olbrzyma z Halle. Macie wtedy i najlepszy smak (Barceloński), i największe orzechy (Olbrzym), i super zapylanie. Win-win-win.
Gdzie i jak sadzić – praktyczne wskazówki
Dobra, wybraliście odmiany. Teraz trzeba je odpowiednio posadzić. Bo nawet najlepsza odmiana nie urośnie jak posadzicie ją w złym miejscu.
Miejsce w ogrodzie
Orzech laskowy lubi słońce. Najlepiej pełne słońce przez większość dnia. W cieniu też wyrośnie, ale plony będą znacznie słabsze.
I jeszcze jedna ważna rzecz – osłona od wiatru. Leszczyny nie lubią przewiewnych miejsc. Najlepiej posadzić je przy ogrodzeniu albo w miejscu osłoniętym przez inne drzewa.
Gleba
Idealnie jest próchnicza, żyzna ziemia o odczynie zasadowym lub obojętnym. Ale nie panikujcie jeśli macie zwykłą glebę. Orzech sobie poradzi.
Czego zdecydowanie unikać:
Mokre, zlewne miejsca – leszczyna tam po prostu zgnije
Suchy, jałowy piasek – krzew będzie cierpiał
Gleby torfowe – za kwaśne
Rozstawa krzewów
To jest kluczowe. Sadźcie krzewy w odległości minimum 4 metrów od siebie. Leszczyny rosną duże i rozłożyste. Jak je posadzicie za blisko, będą się nawzajem przytłaczały.
Kiedy sadzić?
Najlepszy moment to jesień – od października do listopada. Krzew ma wtedy całą zimę na zakorzenienie. Ale uwaga – młode sadzonki trzeba osłonić przed mrozem w pierwszą zimę.
Wiosna też jest okej, szczególnie dla początkujących. Sadzi się od marca do kwietnia.
Błędy które popełniłem (żebyście wy nie musieli)
Sadzenie tylko jednego krzewu
To był mój pierwszy błąd. Kupiłem pięknego Barcelońskiego, posadziłem z dumą. Czekam rok, dwa, trzy… orzechów brak. Dlaczego? Bo nie miał z kim się zapylać.
Musicie mieć co najmniej dwa różne krzewy. To nie podlega dyskusji.
Sadzenie za blisko domu
Krzew urósł, zrobił się ogromny, zaczął zasłaniać okna. Musiałem go przesadzać. A to stres dla rośliny i dodatkowa robota.
Planujcie z głową. Te krzewy rosną naprawdę duże.
Oczekiwanie orzechów od razu
Leszczyna zaczyna owocować od trzeciego roku. Nie od pierwszego. Trzeba być cierpliwym.
Mój ogród – co wybrałem?
Po latach eksperymentowania mam teraz trzy leszczyny: Barcelońskiego, Olbrzyma z Halle i jeszcze Cosforda jako uniwersalnego zapylacza.
Dlaczego akurat tak? Bo lubię mieć wybór. Barceloński daje mi te najsmaczniejsze orzechy do bezpośredniego jedzenia. Olbrzym robi wrażenie na gościach wielkością. A Cosford zapyla wszystko i sam też owocuje.
Zbieram rocznie z tych trzech krzewów około 15 kilogramów orzechów. To naprawdę sporo. Część jemy, część daję rodzinie, część idzie do pieczenia.
Praktyczne zastosowania – co robić z orzechami?
Ok, macie już plony. Co teraz?
Jedzenie na surowo
To najprostsze. Świeże orzechy laskowe to bomba smakowa. Zdrowsza przekąska niż cokolwiek kupicie w sklepie.
Pieczenie i gotowanie
Posiekane orzechy do ciast, do ciasteczek, do kremów. Moja żona robi taką nutellę domową z orzechów – palce lizać.
Masło orzechowe
Można zrobić masło orzechowe. Potrzebujecie tylko blendera i cierpliwości. Miksujesz świeże orzechy 10-15 minut i masz najlepsze masło orzechowe ever.
Przechowywanie
Łuskane orzechy trzymaj w szczelnych słoikach, w ciemnym miejscu. Wytrzymują tak pół roku bez problemu.
Nieluskane możesz trzymać gdziekolwiek. Skorupka chroni jądro.
Podsumowanie – która odmiana na start?
Jeśli macie zaczynać przygodę z orzechem laskowym, polecam zestaw: Barceloński + Olbrzym z Halle.
Czemu akurat te dwie? Bo:
Świetnie się nawzajem zapylają
Barceloński daje najlepszy smak
Olbrzym jest najbardziej odporny i bezproblemowy
Macie różnorodność wielkości orzechów
Oba są sprawdzone w polskich warunkach
Jak zdecydujecie się na więcej krzewów, dorzućcie Katalońskiego. Wtedy macie już naprawdę kompletny zestaw.
Czas na działanie
Orzech laskowy to naprawdę świetna inwestycja w ogród. Raz posadzony będzie was karmił przez dziesiątki lat. A przyjemność z jedzenia własnych, świeżych orzechów jest nie do opisania.
Nie czekajcie na idealne warunki. Jeśli macie kawałek ogrodu i chcecie coś wartościowego posadzić – to jest to. Zróbcie sobie krzak albo dwa tej jesieni, a za trzy lata będziecie się cieszyć pierwszymi zbiorami.
Pamiętajcie tylko o dwóch rzeczach: kupujcie sadzonki w sprawdzonym miejscu i sadźcie minimum dwa różne krzewy. Reszta pójdzie praktycznie sama.
Powodzenia z waszymi leszczynami!
Artykuł sponsorowany
